Słyszeliście kiedyś o zjawisku określanym mianem Noble Edge Effect? Jeśli nie, to nic dziwnego – w Polsce jeszcze niewiele się o tym mówi i pisze. Efekt szlachetnej przewagi (tak będę go określać w naszym języku, choć chyba określenie to jeszcze się u nas nie zadomowiło) został po raz pierwszy dokładnie zbadany w 2015 roku przez Alexandra Cherneva i Seana Blaira [1]. Co ciekawe (a przynajmniej ciekawe dla mnie), w swojej oryginalnej publikacji badacze nie użyli samego określenia „Noble Edge Effect”. Zamiast tego opisywali to zjawisko jako „efekt życzliwej aureoli” (benevolent halo effect) wynikający ze społecznej odpowiedzialności biznesu (CSR). Sam chwytliwy termin „Noble Edge” wyewoluował i spopularyzował się nieco później, jako bezpośrednie odniesienie do odkryć opisanych w tamtej pracy.
W tym miejscu chciałabym jeszcze zaznaczyć, że Noble Edge Effect to nie to samo co CRM, CSR i SRM (kolejno: społecznie zaangażowany marketing, społeczna odpowiedzialność biznesu i marketing odpowiedzialny społecznie). Więcej na temat społecznie zaangażowanego marketingu napisała Kasia w tym artykule.
Czym jest efekt szlachetnej przewagi?
Firmy ogrodnicze często opierają swoje strategie na etycznych wartościach, takich jak promowanie zrównoważonych upraw, używanie ekologicznych nawozów czy wspieranie lokalnych producentów. Takie podejście nie tylko buduje zaufanie konsumentów. Wywołuje również zjawisko psychologiczne znane jako Noble Edge Effect, który możemy określić w języku polskim jako Efekt Szlachetnej Przewagi. Polega ono na tym, że konsumenci podświadomie postrzegają produkty takich społecznie odpowiedzialnych firm jako po prostu… lepsze i skuteczniejsze.
Jak jednak ten psychologiczny mechanizm przekłada się na codzienne decyzje przy wirtualnych i stacjonarnych sklepowych półkach z podłożami, narzędziami i nasionami? Badania nad zachowaniami konsumentów pokazują, że „bycie dobrym” to potężne, ale i zdradliwe narzędzie.
Co musisz wiedzieć o efekcie szlachetnej przewagi w kontekście branży ogrodniczej?
Złudzenie lepszego działania (to znacznie więcej niż tylko PR)
Wspieranie dobrych celów wykracza poza samo budowanie wizerunku. Zjawisko to potrafi przeniknąć tak głęboko, że realnie zmienia to, jak oceniamy parametry i działanie produktu. W przypadku ogrodnictwa oznacza to, że dzięki „szlachetnej aureoli” marki, klient może być święcie przekonany, że nawóz tej firmy daje bujniejsze plony, a nasiona szybciej kiełkują. Co więcej, udowodniono, że informacje o szlachetnych działaniach firmy potrafią zmienić ocenę skuteczności, nawet jeśli konsument ma możliwość bezpośredniego przetestowania i doświadczenia produktu.
Pułapka "ekologicznych chwastobójców" (kiedy dobro szkodzi)
Zjawisko to ma jednak swoje mroczne oblicze, określane w nauce jako „obciążenie zrównoważonym rozwojem” (sustainability liability). Występuje ono w kategoriach produktów zależnych od siły (strength-dependent), od których oczekujemy bezwzględnej skuteczności, mocy i wytrzymałości. Jeśli zaoferujesz klientom całkowicie ekologiczny środek na uciążliwe chwasty, mogą oni podświadomie uznać go za słabszy. Umysł konsumenta wpada tu w pułapkę myślenia o sumie zerowej – zakłada, że skoro firma skupiła się na byciu „eko”, z pewnością musiała zaoszczędzić na sile działania preparatu.
Siła łagodności - tu zyskujesz najwięcej
Gdzie w takim razie Efekt Szlachetnej Przewagi działa z pełną mocą? W produktach, od których oczekujemy łagodności i bezpieczeństwa (gentleness-dependent). Ekologiczne podłoża do wysiewu wrażliwych roślin czy nawozy bezpieczne dla dzieci i zwierząt domowych bawiących się na trawniku to strzał w dziesiątkę. Konsumenci naturalnie wiążą zrównoważony rozwój z takimi atrybutami jak czystość i delikatność. W tych kategoriach „zielone” cechy nie tylko nie obniżają, ale wręcz podnoszą postrzeganą jakość.
Czasem darowizna działa lepiej niż zmiana składu
Co ma zrobić producent wspomnianego, silnego preparatu na chwasty, by nie wpaść w pułapkę niższej skuteczności? Badania na szczęście dają odpowiedź – wystarczy przenieść ciężar odpowiedzialności ze składu produktu na działania całej firmy. Jeśli działalność charytatywna jest całkowicie niezwiązana z fizycznymi cechami samego produktu, pułapka „sumy zerowej” nie występuje. Znacznie bezpieczniejszą strategią dla producenta silnych preparatów jest przekazywanie części zysków na zewnętrzną fundację (np. chroniącą pszczoły), zamiast zmieniania samej formuły na „eko”. Taki krok buduje wizerunek marki jako moralnie wyższej, nie budząc wątpliwości co do skuteczności jej asortymentu.
Działa głównie na "niedzielnych ogrodników"
Noble Edge Effect nie działa na każdego tak samo. Badania pokazują, że zjawisko to ma największy wpływ na osoby, które nie mają dużej wiedzy ani doświadczenia w danej dziedzinie. Amator, który dopiero zakłada swój pierwszy ogródek, nie potrafi obiektywnie ocenić składu nawozu. Dlatego w warunkach niepewności oprze się na „moralnej aureoli” firmy jako na pewnej wskazówce wysokiej jakości. Z kolei doświadczony ogrodnik-ekspert zignoruje ten urok, opierając swoje decyzje zakupowe na własnej wiedzy i obiektywnych parametrach produktu.
Jak komunikować nasze dobre uczynki?
Wiemy już, co robić i jakich produktów może to dotyczyć, ale pozostaje jeszcze jedno kluczowe pytanie – w jaki sposób informować klientów o naszym społecznym zaangażowaniu? Na szczęście w przeprowadzonych badaniach znajduje się na nie odpowiedź. Efekt szlachetnej przewagi w pełni opiera się na wierze konsumenta w to, że motywacje firmy są czyste, życzliwe i wynikają z autentycznej chęci czynienia dobra. Jeśli klienci wyczują, że dobroczynność to tylko strategiczny chwyt nastawiony na zysk i ocieplenie wizerunku, cała „szlachetna aureola” natychmiast znika.
Dlatego ogromne znaczenie ma to, kto przekazuje informację. Badacze udowodnili, że pozytywny wpływ na postrzeganą jakość produktu jest znacznie silniejszy, gdy konsument dowiaduje się o charytatywnych działaniach marki z niezależnego, obiektywnego źródła, a nie z bezpośredniej reklamy samego producenta. Gdy firma zbytnio chwali się swoimi darowiznami we własnych materiałach promocyjnych, budzi to automatyczny sceptycyzm i podejrzenia o interesowność.
Co to oznacza dla branży ogrodniczej? Zamiast umieszczać wielki, krzykliwy napis „Ratujemy pszczoły!” na własnym banerze promującym nowy środek ochrony roślin, znacznie bezpieczniejszą i skuteczniejszą strategią są działania z zakresu Public Relations. O wiele lepiej zadziała sytuacja, w której o Twoim wsparciu dla pasiek napisze niezależna fundacja, lokalna prasa, portal z poradami ogrodniczymi, albo gdy informacja ta rozejdzie się organicznie poprzez media społecznościowe. Krótko mówiąc, w budowaniu efektu szlachetnej przewagi najlepiej sprawdza się zasada – rób dobro, ale pozwól, by to inni głośno Cię za to chwalili.
Rozgrzeszenie przy kasie, czyli jak leczymy zakupowe poczucie winy
Efekt szlachetnej przewagi kryje w sobie jeszcze jeden, niezwykle ciekawy mechanizm, który świetnie tłumaczy nasze decyzje w centrach ogrodniczych czy sklepach internetowych. Naukowcy udowodnili, że urok „dobrych marek” działa na nas szczególnie silnie, gdy kupujemy produkty dla czystej przyjemności (tzw. dobra hedonistyczne). W branży ogrodniczej może to być droga, rzadka roślina kolekcjonerska, luksusowa donica na taras czy hamak najwyższej jakości. Takie zakupy często budzą w nas drobne wyrzuty sumienia – w końcu wydajemy niemałe pieniądze na własną zachciankę, a nie na niezbędny produkt.
I właśnie w tym momencie do akcji wkracza społeczna odpowiedzialność firmy, oferując nam psychologiczne „rozgrzeszenie”. Świadomość, że wybierając dany produkt, wspieramy na przykład lokalnych rzemieślników albo fundację ratującą zagrożone gatunki roślin, daje nam moralne przyzwolenie na odrobinę luksusu. Co najważniejsze, dzięki temu nie tylko kupujemy chętniej, ale pozbywając się poczucia winy, jeszcze wyżej oceniamy jakość, parametry i estetykę naszego nowego nabytku.
Podsumowując, efekt szlachetnej przewagi to dobitny dowód na to, że bycie odpowiedzialną firmą to znacznie więcej niż tylko ocieplanie wizerunku czy PR – to psychologiczny fenomen, który realnie zmienia nasze postrzeganie funkcjonalności i skuteczności produktów.
A jak to wygląda u Was? Złapaliście się kiedyś na tym, że produkty od firmy angażującej się w ochronę środowiska wydawały Wam się po prostu lepsze w działaniu? Przy zakupach kierujecie się twardymi parametrami i ceną, czy etyka marki i jej „szlachetna aureola” też sterują Waszymi decyzjami?
- Alexander Chernev, Sean Blair, Doing Well by Doing Good: The Benevolent Halo of Corporate Social Responsibility, Journal of Consumer Research, 2015
- Siv Skard, Sveinung Jørgensen, Lars Jacob Tynes Pedersen, When is Sustainability a Liability, and When Is It an Asset? Quality Inferences for Core and Peripheral Attributes, Journal of Business Ethics, 2021
- Erica Mina Okada, Justification Effects on Consumer Choice of Hedonic and Utilitarian Goods, Journal of Marketing Research, 2005
Pasjonatka marketingu, która od wielu lat na co dzień wykorzystuje wiedzę w tym zakresie do budowy strategii marketingowych dla sklepów internetowych oraz marek.